środa, 22 maj 2019 14:41

Smaki Europy we Wrocławiu

Napisane przez Adam Gąsior
Festiwal "Europa na widelcu" Festiwal "Europa na widelcu" Urząd Miasta Wrocławia

Cały rynek wrocławski zajmują stragany, namioty, stoiska z jedzeniem i piciem. Zapachy dań mieszają się, tysiące ludzi siedzi przy stolikach, ławach, próbują kuchni z całego świata, popijają wybornymi winami. „Europa na widelcu” to jedna z największych imprez kulinarnych w Polsce.

To że impreza odbywa się we Wrocławiu nie dziwi chyba nikogo. Wrocławska kuchnia jest koktajlem różnych kuchni regionalnych, różnych tradycji kulinarnych, smaków i kolorów. Tworzyła się kilkadziesiąt lat. Jadłospisy domowe i restauracyjne układali ludzie, którzy do Wrocławia przyjechali z różnych stron Polski. Chyba najwięksi patrioci wrocławscy nie mogą powiedzieć, że istnieje wyróżniająca się czymś, regionalna kuchnia wrocławska.

Wrocławski miks smaków

W 2016 roku, kiedy Wrocław był Europejską Stolicą Kultury, wydano Wrocławską Książkę Kucharską. To zbiór 52 przepisów napisanych przez mieszkańców miasta. Wśród dań znajdziemy m.in.: sałatkę lwowską, kresową pastę jajeczną, prażuchę, bliny gryczane, pierogi z mięsem i białą fasolą, gołąbki, knedle ze śliwkami, śląskie niebo, Piszinger mojej teściowej.

wroclaw europa na widelcu

Bogactwo kuchni wrocławskiej oparte jest na czerpaniu z wielu kuchni regionalnych. Są tu dania z dawnych kresów, z Wielkopolski, Małopolski, z innych krajów europejskich.

Jak podkreślono we wstępie do Wrocławskiej Książki Kucharskiej: „Najtrudniejszym wyzwaniem była selekcja i wybór materiału, który można nazwać „wrocławskim”. Dylematem były nie tylko potrawy, ale także nazwy samych dań. Nazywanie jakiejś potrawy „po wrocławsku”, „wrocławska zupa”, „kotlet wrocławski” było często nie do końca uzasadnione. Bez widocznego związku przepisu z miastem nie mógł on po prostu być uznany jako „wrocławski”.”

Miasto kluski i ziemniaka

Powyższe zdania bardzo dobrze podsumowują próby określenia, czym jest kuchnia wrocławska. Wśród ortodoksyjnych wielbicieli kuchni regionalnych panuje przekonanie, że typowymi i historycznie uzasadnionymi daniami wrocławskimi są na przykład kluski z ziemniaków nadziewane kawałkami chleba (podobne do kluch z Turyngii). Na związki Wrocławia z kluskami mają wskazywać: Brama Kluskowa na Ostrowiu Tumskim i zegar kluskowy na świątyni prawosławnej. Innym daniem „wrocławskim” powinny być kiełbasy, przed laty bardzo popularne i sprzedawane na ulicach, oraz raki rzeczne.

kluski slaskie

W „Dziejach wrocławskiej gastronomii” Grzegorza Sobela, jako popularne wymieniane są: golonka z kiszoną kapustą i kluskami, kiełbasy, zupa rakowa, pieczoną gęś z czerwoną kapustą. Tradycje biesiadne we Wrocławiu są długoletnie, jak podaje autor wspomnianych „Dziejów…”, w Sylwestra 1886 roku w Piwnicy Świdnickiej podano 12 tysięcy kufli piwa. Sobel obala też jeden z mitów wrocławskiej gastronomii. Otóż najstarszą restauracją w mieście nie jest wspomniana Piwnica Świdnicka, choć jest najstarszym lokalem wrocławskim.

Pierwszą restaurację we Wrocławiu otworzył niejaki Blau, który 20 kwietnia 1812 roku przejął kawiarnię „Pod Złotą Koroną” na rogu ulic Oławskiej i Świdnickiej. To był pierwszy lokal „à la carte”, oferujący gościom wybór z karty dań, wcześniej termin „restauracja” nie był znany. Obecnie restauracji i miejsc, w których można dobrze zjeść jest we Wrocławiu bez liku. W ostatnich latach przybywało nawet ponad trzysta nowych lokali rocznie. Różnej klasy, oferujących dania za różną kasę.

Po knajpach z Makłowiczem i Bikontem

Piotr Bikont i Robert Makłowicz, pomysłodawcy imprezy „Europa na widelcu” napisali przewodnik po wrocławskich lokalach – „Wrocław na widelcu”. Recenzują w nim 33 miejsca. Jak sami podkreślają we wstępie: „W poszukiwaniu smakowitości i radości jedzenia, spenetrowaliśmy przybytki wszelkiej kategorii, od wykwintnych restauracji, przez popularne jadłodajnie, po najprostsze fast fordy z konsumpcją na stojąco.”

robert maklowicz europa na widelcu

Pewnie każdy smakosz odwiedzający Wrocław mógłby to samo napisać. Spacerowicza co krok kuszą nazwy i witryny lokali. Chyba wszystkie ważne kuchnie świata są reprezentowane na starówce lub Nadodrzu. Możemy jeść pałeczkami i standardowymi sztućcami. Porcje potężne i mikroskopijne. Możemy wyczyścić nasze portfele, albo nawet w najbliższych okolicach rynku znaleźć niedrogie, a dobrze karmiące knajpki.

Kubeczki smakowe Wrocławian są świetnie wyrobione, alei wymagające. Żeby je zaspokoić nie wystarczy zwykła gastronomia, musi to być gastronomia wrocławska. A więc niedaleko knajpki czeskiej znajdziemy ormiańską i indyjską. Świetne tawerny włoskie sąsiadują z restauracjami z kuchnią polską. Restauracje hotelowe konkurują z browarami. Wystarczy kilkudniowy pobyt we Wrocławiu, by mieć swoją ulubioną top-listę kulinarną. I niekoniecznie
będzie się ona pokrywać z listą Bikonta i Makłowicza. Wszystko zależy od naszych kubeczków smakowych i gustu.

Smaki dla każdego

Świetny, przypominający te zapamiętane z dzieciństwa obiad zjadłem w barze „U Beatki”. Swojsko, smacznie, niedrogo i obsługa urocza. Kolację udało mi się zjeść i popić doskonałym winem włoskim w malutkim, wyjętym jakby z zaułków Zatybrza lub miasteczek Toskanii lokalu o nazwie Federacja Wina. I co ciekawe, zakup litrowej karafki dobrego wina nie musi nas spłukać.

wroclaw u beatki

A na koniec nocnych spacerów można wpaść do któregoś z lokali tanich, a obleganych. Proste menu – wódeczka i do tego świetnie zrobiony tatar lub śledzik i świeży chleb. Tłum o każdej porze dnia, ale klimat najpiękniejszy panuje późną porą. Nazwa godna zapamiętania – „Przedwojenna Bistro”.

Oczywiście dla koneserów innego gatunku – światowców – najlepszym lokalem będzie restauracja Campo Modern Grill. W ubiegłym roku została ona uznana za najpiękniejszą na świecie w prestiżowym konkursie WIN Awards 2017 w Londynie. Kuchnia z Ameryki Południowej, wystrój z przewagą elementów drewnianych.

Dla prawdziwych smakoszy

O tym, że lokale wrocławskie cieszą się coraz większą renomą nie tylko wśród zwykłych śmiertelników, ale i wśród znawców świadczy fakt, że w słynnym przewodniku Gault&Millau na rok 2018 znalazły się aż 32 lokale z Wrocławia (na 580 z całejPolski). Jeszcze dwa lata wcześniej było 14.

wroclaw restauracja jadka

Są turyści, którzy będą szukali restauracji właśnie z tej listy, są tacy, którzy Wrocław będą zwiedzali z „przewodnikiem ” Bikonta i Makłowicza. Są wreszcie tacy, którzy idą na żywioł: szukają, węszą, próbują. Wszystkie sposoby są dobre, bo Wrocław to miasto ludzi kochających dobrze zjeść i dla ludzi kochających dobrze zjeść.