środa, 20 marzec 2019 15:49

Nowe życie starej dzielnicy Wrocławia

Napisane przez Ewa Ptaszyna

Nad wieszakiem na ubrania wisi tabliczka w kształcie kota z angielskim napisem: „Wszyscy klienci muszą być zaaprobowani przez koty”. W samym lokalu jest kilkanaście osób i pięć kotów. Kot Cafe to tylko jeden z lokali niezwykłych w niezwykłej dzielnicy Wrocławia – Nadodrzu.

Prawie każde duże miasto ma podobną dzielnicę – dzielnicę „zakazaną”, po ulicach której strach chodzić po zmroku. Warszawa miała swoją Pragę, Wrocław – Nadodrze. Paradoksalnie – w tej dzielnicy najmniej domów zostało zniszczonych podczas II wojny światowej, przez wiele lat była to najbardziej zapuszczona część miasta. Wrocławianie z innych dzielnic niechętnie odwiedzali Nadodrze. Dzisiaj z kolei bywanie tutaj i odkrywanie nowych kawiarenek należy do dobrego zwyczaju. Nadodrze jest modne, artystyczne, tętni życiem, a latem nie zasypia.

Dzielnica jak stan umysłu

Aby tutaj dotrzeć wystarczy ze starówki przejść jednym z mostów. Nadodrze wydzielono w 1991 roku z większej części Wrocławia o nazwie Ołbin. Polubili tę okolicę artyści i aktywiści kulturalni, ludzie szukający miejsca do realizacji swoich pasji, pasjonaci, właściciele galerii. Swoje dołożyło miasto i tak powstał projekt Artystyczne Nadodrze.

Jak napisali twórcy: „Artystyczne Nadodrze to stan umysłu, łączący artystów, rzemieślników, restauratorów i właścicieli kawiarni, którzy świadomie wybrali Przedmieście Odrzańskie jako miejsce na realizację swoich marzeń i wizji. Niemal każda ulica styka ze sobą projektantów – mody, grafiki użytkowej, ceramiki czy szkła, z przedstawicielami tradycyjnych rzemiosł.

wroclaw nadodrze mural

Znalazło się tu miejsce dla młodych, odważnych i kreatywnych, którzy swoje działania artystyczne widzą jako część tkanki miejskiej.” Czy udało się zrealizować założone cele? To trzeba zobaczyć, poczuć, posmakować podczas wędrówki po miejscowych uliczkach, podwórkach, zaułkach. Architektura starych kamienic, bruk przedwojenny, knajpki, galerie – wszystko to tworzy klimat zupełnie odmienny od staromiejskiego. Tak wyglądał Wrocław w czasach inspektora Moncka.

Jeśli kawiarnia, to Nadodrze

On i ścigani przez niego przestępcy oglądali szyldy dawnych zakładów rzemieślniczych i napisy w niemieckim języku, które zachowały się do dzisiaj. To ulubione w ostatnim czasie miejsce fotografów. Ileż tutaj miejsc dobrze „grających” stary Wrocław, ileż sepii w naturze. Zniszczone fasady i podwórka domów są poetycką scenografią mimo, a raczej dzięki swojej starczej brzydocie.

O tym, co i gdzie się znajduje na Nadodrzu najlepiej dowiedzieć się w Infopunkcie „Łokietka 5” przy – jak nazwa wskazuje – ulicy Łokietka. Najczęstszymi gośćmi dzielnicy są Wrocławianie, ale i turyści, którzy już się zmęczą zwiedzaniem zabytków i przemierzaniem standardowych tras, z przyjemnością tu zaglądają. Posiedzieć w kawiarence, kupić pamiątkę inną od tradycyjnych gadżetów sprzedawanych na starówce.

Nazwy lokali są w większości hipsterskie, ale to znak czasów. Na Nadodrzu znajdziemy więc m.in.: Las w słoiku (galerię rękodzieła), Drink Halę, Decoki (pracownia florystyczna), Malu Mikę (malowanie ceramiki), Od coochni, cafe Rozrusznik, Makutu (kosmetyki naturalne), Koralikowy kącik (sklep z koralikami), Różę Rozpruwacz (warsztaty krawieckie), Kwiatowe Studio i wiele innych. Każdy najbardziej wybredny znajdzie coś dla siebie.

Gości lokalu akcpetuje kot

Wciąż, praktycznie co kilka dni, otwierany jest kolejny punkt na mapie Nadodrza. Wspomniana na początku kocia kawiarenka została otwarta 5 marca. Mieści się we wrocławskiej dzielnicy Nadodrze, przy ulicy Dubois 25. Na szybach namalowane są oczywiście koty, na parapecie wylegują się koty, wewnątrz najważniejsze są koty.

wroclaw nadodrze kot cafe2

Jest ich na razie pięć, docelowo ma być siedem. Do lokalu wchodzi się przez „śluzę” – otwieramy i zamykamy za sobą drzwi prowadzące z zewnątrz na mały korytarz i dopiero wtedy dajemy znak obsłudze, że chcemy wejść. Ta otwiera nam drzwi wewnętrzne. W ten sposób kot nie ma szans na wyjście na spacer. Pięć kotów (Czaruś, Dyzio, Koszka, Róża i Sępik) mieszka na zapleczu, ale większość dnia spędza z klientami kawiarenki.

Mają swoje siedliska na parapecie, „plac zabaw” pośrodku salki. Ulubione zajęcia: wylegiwanie się, poddawanie się głaskaniu przez gości, zabawa z kocimi gadżetami, pozowanie do zdjęć. Koty są pod stałą opieką weterynarzy, wysterylizowane i zaszczepione.

wroclaw nadodrze kot cafe

Dla ludzi jest tutaj 20 miejsc na 100 metrach kwadratowych. Na półkach stoją książki o kotach, w menu jest kawa kocia i kocie łakocie. Oprócz nich także kilka gatunków kawy, herbaty, soki i ciastka. Kawiarenka od dnia otwarcia cieszy się wielkim powodzeniem, więc miejsca najlepiej rezerwować telefonicznie. Większość gości dzieli pobyt na zabawę z kotami i popijanie napojów. O dziwo, w lokalu nie rozbrzmiewa „kocia muzyka”. Dzieci nie są wpuszczane w dni powszednie. Za to w niedziele lokal zapełniają rodziny z dziećmi. W zabawie z kotami dzieciom towarzyszy animatorka.

Najlepsze murale w mieście

Artystycznym dopełnieniem na Nadodrzu są tutejsze murale uchodzące za najbardziej oryginalne w całym mieście. Choćby ten słynny z podwórza między ulicą Jedności Narodowej a Roosevelta. Wszystkie cztery ściany pomalowane w ryby, stworzenia morskie i lądowe, rośliny. Inne murale mają treść historyczną, obyczajową.

wroclaw nadodrze mural3

Tematy arcypoważne sąsiadują ze śmiesznymi. Jedne mają charakter edukacyjny, inne mają zachęcić do wejścia głębiej w podwórko. W „literackiej” bramie na Roosevelta 22 możemy zobaczyć portrety i cytaty wielkich pisarzy, zaś kilka ulic dalej – murale kibicowskie.

I takie jest Nadodrze – koktajl artystowskich marzeń i przedsięwzięć. Dla turysty ciekawskiego to na pewno dopełnienie obrazu współczesnego Wrocławia.