Wasze Podróże
Kościół katolicki w centrum Jafyy Kościół katolicki w centrum Jafyy AG

Tytuł: Jaffa – najpiękniejsze miasto Izraela

Jaffa w języku hebrajskim znaczy piękna i nazwa ta najlepiej odzwierciedla wygląd najstarszej części Tel Awiwu.

Lubię pierwszego dnia pobytu w nowym miejscu powłóczyć się niespiesznie. Mogę wtedy , przyswoić kolory, kształty, zapachy. Po starej części Jafy udało mi się przespacerować późnym wieczorem i wczesnym rankiem. Za pierwszym razem była pełna ludzi, wycieczek zaglądających do małych sklepików, galerii, głośnych grup wylewających się z lokali. Co kilka kroków błyskały flesz aparatów i telefonów komórkowych. Ale już rozpoznawałem powoli charakter tej części miasta, latarnie rozświetlające uliczki i zaułki wydobywały kształty budynków, zarysy murów. Jafa już po godzinie wieczornego spaceru mi się spodobała. Po drugiej godzinie wiedziałem, że chcę ją zobaczyć za dnia.

 

Jafa jest uważa za najstarszy port na świecie, zwana była często „bramą Izraela". Nazwę swą wywodzi od jednego z synów Noego – Jafeta. Hebrajskie słowo „jaffa" oznacza piękna i to absolutnie pasująca do miasta nazwa.
Jafa ma niebanalną historie, jak przystało na „bramę Izraela". To tutaj, na pobliskich skałach Perseusz uwolnił Andromedę, tuż przed tym, jak miał ją połknąć potwór morski. Największa ze skał wystających z wody tuż za falochronem nosi nazwę Andromedy. Na piśmie Jafa po raz pierwszy ukazała się w egipskim liście z 1470 roku p.n.e. w relacji z podbojów egipskiego faraona Totmesa III. W Biblii Jaffa wymieniona jest czterokrotnie.

Jak podaje Stary Testament, podczas budowy Świątyni w Jerozolimie, statki z drewnem z Libanu przypływały właśnie do portu Joppa czyli Jafa (2 Kroniki 2:16). Podobnie przy budowie Drugiej Świątyni do portu Joppa przybywały drogą morską cedry libańskie (Ezdrasz 3:7).
Jafa była również jednym z miast, które Marek Antoniusz podarował królowej egipskiej Kleopatrze. W Jafie właśnie, Święty Piotr wskrzesił dziewczynę o imieniu Tabita (Dzieje Apostolskie, rozdział 9, wersy od 36 do 43). Następnie zatrzymał się w domu garbarza Szymona.

W Jafie po zwycięstwie nad wojskami Saladyna w 1192 roku przebywał także król Ryszard Lwie Serce. W 1799 w jednym z domów nocował Napoleon Bonaparte dowodzący bliskowschodnia kampanią. W Jafie zatrzymał się też – w drodze z El Arish do Jerozolimy – Juliusz Słowacki w dniu 8 stycznia 1837.
W 1909 roku dwa kilometry od Jafy, powstało osiedle Ahuzat Bayit, które rok później zmieniło nazwę na Tel Awiw. W 1949 roku połączono obie miejscowości w jedną.

Rano, gdy słońce już może polizać promieniami ściany budynków, Jafa wygląda jak piękna pani w białej sukience. Idąc nabrzeżem z Tel Awiwu, widzimy dominantę wież kościoła i minarety, wyniosłą zabudowę nad portem. Powoli wchodzimy na wzgórze. Centralnym punktem jest skwer Kedumim
Blisko stąd do portu i do labiryntu wąskich uliczek, ogrodu Gan ha-Pisga i kościoła św. Piotra. Wokół restauracje, kluby, knajpki. W gorące dni najbardziej oblegana jest fontanna z rzeźbami przedstawiającymi znaki zodiaku. Zodiak to znak rozpoznawczy Jafy. Ze skweru niedaleko do kwadratu uliczek noszących nazwy znaków zodiaków.
Najpierw jednak idziemy do wspomnianego ogrodu, leżącego na szczycie wzgórza. Po środku znajduje się statua wiary, kamienne bloki z płaskorzeźbami z motywami Hioba. Nieopodal Most Życzeń (znowu ten zodiak) niestety zamknięty, więc nie możemy przejść przez niego i dotknąć swojego znaku zodiaku. Szkoda bo wystarczy to zrobić i pomyśleć życzenie a na pewno się spełni. Na to mamy jeszcze jedną szansę. Idziemy na Ścieżkę Zodiaku.
To labirynt wąskich uliczek odchodzących od schodkowej ulicy Mazal Dagim Street. Domy tutaj w większości dobrze utrzymane, intymnie zbliżone do siebie. Po tych uliczkach nie jeżdżą samochody, turyści jeszcze nie przyjechali, mieszkańcy nieliczni wstali, ale spotykamy ich kilkoro. Można oddychać murami, rozkoszować się na zmianę chłodem zaułków i gorącem placyków.

Na rogach uliczek wiszą turkusowe tabliczki z rysunkami i nazwami znaków zodiaków. Niebieski w judaizmie i islamie to ochrona przed złymi urokami. Warto poszukać „swojej" uliczki, kto dotknie swojego znaku i – patrząc w stronę morza – pomyśli życzenie, ma szanse na jego spełnienie. Chodzimy bez specjalnego planu po uliczkach ((choć na kilku narożnikach wiszą tablice z planem starówki). Zaglądamy niespiesznie do galerii i sklepików artystycznych. Wieczorem panował w nich tłok (zwłaszcza w tych sprzedających materiały „handmade"), też panuje jeszcze błogie lenistwo, czas na porannego papierosa, pierwszą kawę. Błąkamy się dalej, na jednej, niezbyt okazałej kamienicy przy ulicy Mazal Szor (ulica Byka) wisi tabliczka upamiętniająca fakt, że mieszkał tu Napoleon Bonaparte. Idziemy w dół schodkami, dochodzimy do nieczynnej już latarni morskiej i do dawnego domu garbarza Szymona. To w tym domu właśnie zatrzymał się św. Piotr, który wskrzesił tutaj Tabitę.

Potem spacer do portu, krótka przerwa w knajpce, lekki posiłek – ciepła pita maczana w tazarze zmieszanym z oliwą z oliwek, oliwki, chłodne wino stołowe. Potem niespieszny spacer, rzut oka na wieżę zegarową zbudowaną przez ostatniego sułtana tureckiego Abdullaha Hamida II w 1900 roku z okazji 25-lecia panowania. Wspomniany kościół św. Piotra postawiono w miejscu dawnej twierdzy krzyżowców w roku 1894. Niżej, na nabrzeżu stoi meczet morski, kiedyś będący meczetem rybaków.
Uliczki i placyki powoli zaludniają się ludźmi To na razie mieszkańcy jafy. Wychodzą na zakupy, pierwsza kawę, na plotki lub po prostu na spacer. Uśmiechnięci, pozdrawiający i – jak się przekonujemy już drugiego dnia pobytu – gościnni. Ale jak tu można być innym człowiekiem, mieszkając w tak pięknej dzielnicy. W dawnym mieście słynącym z okolicznych grejpfrutów i pomarańczy. Te ostatnie. Słynne jaffskie pomarańcze uchodzą za najsłodszą odmianę. Spróbowaliśmy na koniec soku ze świeżo wyciśniętych owoców = zgadza się. Czyż mając możliwość codziennie pić taki napój można nie być uśmiechniętym? Przypominamy sobie, że na jednym z mikroskopijnych placyków widzieliśmy wiszące w powietrzu drzewko pomarańczowe – kolejny symbol Jafy. Pięknej Jafy.

/artykuł ukazał się w 30 numerze Magazynu Turystycznego Wasze Podróże/