Wasze Podróże
Dla wielu - esencja Hamburga Dla wielu - esencja Hamburga AG

Kalejdoskop hamburski

 

Hamburg to miasto wielu kontrastów. Z jednej strony, to jeden z największych portów Europy, z drugiej miasto pełne zieloni.
Hamburg nazywany jest często "Wenecją Północy" - 2428 mostów jest mocnym argumentem za tą nazwą, to więcej niż w Wenecji i Amsterdamie razem.

Hamburg żyje nad wodą i potrafi swoje położenie świetnie wykorzystać. Gospodarczo - port w Hamburgu, mimo, że oddalony od morza o 130 kilometrów jest drugim, co do wielkości w Europie; urbanistycznie - nabrzeża zarówno rzeki, jak i kanały są świetnie wykorzystane do budowy atrakcyjnych osiedli i biurowców; turystycznie - rzeka, port, kanały, mosty są atrakcją turystyczną miasta i to dobrze wykorzystywaną.
Rejsy kanałami startują niedaleko Ratusza, w miejscu zwanym Jungfernstieg, trasa początkowo prowadzi przez dwa niewielkie jeziora rzeki Alster w centrum miasta, by zagłębić się w sieć kanałów. Płyniemy m.in. przez willowe dzielnice Barmbek i Winterhude.

 

Rejs po porcie

Dużo większą popularnością cieszą się rejsy wycieczkowe po drugi co do wielkości porcie w Europie (po Rotterdamie), do którego każdego miesiąca zawija średnio ok tysiąca statków, położony jest ok 110 kilometrów od morza. Zajmuje ponad 10 proc. Hamburga czyli powierzchnię ponad 75 kilometrów kwadratowych.
Punktem startowym rejsów po Łabie i porcie jest nabrzeże Landungsbrücken. Przy nabrzeżu przycumowane są statki-muzea. Jeden to symbol miasta - trójmasztowy żaglowiec z roku 1896 Rickmer Rickmers. Jest to trójmasztowiec z 1896 r. Drugi to frachtowiec z lat 60. ubiegłego wieku Cap San Diego. Nieco dalej jeszcze stary latarniowiec a bliżej targu rybnego - okręt podwodny.

Z kilku stanowisk, co pół kwadrans, pół godziny odpływają różnej wielkości statki spacerowe. Rejs po porcie i po Łabie trawa od godziny do dwóch Bilety kosztują od 14 euro. Podczas wycieczki statek do bazy kontenerowców - największego terminalu kontenerowego na kontynencie. Podpływa pod wielkie kontenerowce, mija suche doki, olbrzymie suwnice. Spiker opowiada historię portu, objaśnia znaczenie mijanych obiektów, urządzeń. Pod koniec statek podpływa niedaleko nowej dzielnicy Hafen City, pod budynek nowej filharmonii i wraca do nabrzeża, niedaleko browaru Block.

Na piwo!

A browar Block wart jest odwiedzin. Na kilku poziomach oraz na tarasie może pomieścić się - przy długich drewnianych stołach - prawie tysiąc. Oczywiście, magnesem jest piwo, ale można tutaj też dobrze zjeść. Wnętrza są zbytkowe, pełno tutaj pamiątek świadczących o świetności i tradycji browaru. Samo piwo, szybko -jak to w niemieckich knajpach, podane, smakuje wyśmienicie. A co do podawania- ciśnienie w nalewakach niemieckich jest tak nastawione, że napełnienie kufla piwa (nie szklaneczki, nie kubka plastikowego) trwa kilka sekund; napełnienie sześciu kufli - niecałą minutę. Potem kelnerka, najczęściej drobnej budowy, chwyta tych sześć albo i osiem kufli w dłonie i błyskawicznie donosi do stołu. Nie opiera kufli na biuście, trzyma je w jakiś tajemniczy sposób w dłoniach... Z tarasu mamy widok na rzeką i port, co chwilę przepływają pod nami małe i większe statki, czasami widok przesłania bryła kilkunastopiętrowej wysokości wycieczkowca wpływającego do portu.

Odronię nowoczesnego luksusu

Zarówno pływając po kanałach, jak i po rzece, nie sposób nie zauważyć nowoczesnej dzielnicy mieszkaniowo-biurowej - Po drugiej stronie nabrzeża Sandtorhafen i Grasbrookhafen są otoczone nowymi budynkami biurowymi, mieszkalnymi, restauracjami i przybrzeżnymi barami. Potężne marki, takie jak Unilever czy Spiegel, przeniosły tutaj swoje siedziby, zatem standardy są wysokie. W lecie odbywają się tu też koncerty i przedstawienia teatralne.
Charakterystycznym obiektem Hafencity jest Elbphilharmonie, sala koncertowa połączona z hotelem, zaprojektowana przez szwajcarskich architektów Herzoga i de Meurona. Całość ma kształtem przypomina gigantyczną górę lodową.

Dla małych i dużych
Dla grup odwiedzających Hamburg, Miniaturowa Kraina Cudów to miejsce obowiązkowej wizyty. Jednocześnie - pułapka czasowa, tego miejsca nie da się szybko zwiedzić.
W jednym z dużych, ceglastych budynków w Speicherstadt, wielkiej dzielnicy starych magazynów przypraw, położonych około kilometra od centrum miasta, mieści się Miniatur Wunderland (miniatur-wunderland. com). Na trzech poziomach znajduje się jedno chyba z najlepszych na świecie, zbiorowisko makiet miniaturowych kolei. To jednak nie tylko makiety kolejek. Prace nad planszami rozpoczęto w grudniu 2002 roku. Obecnie goście mogą obejrzeć plansze odzwierciedlające charakterystyczne miejsca Szwajcarii (m.in. Matterhorn), Bawarii, Austrii, Niemiec, Ameryki i Skandynawii. Do odtworzenia Hamburga i jego siedmiu charakterystycznych miejsc (Imtech-Arena, nabrzeże, katedra Michel, most Kohlbrand, dzielnica spichlerzy, ulica Herberta, park zoologiczny) pracownicy potrzebowali prawie osiem tysięcy godzin.
Trzy lata temu otwarto cieszącą się chyba największym powodzeniem atrakcję - lotnisko Knuffingen. Na jego głównym pasie startują i lądują samoloty (wlatują i wylatują przez otwory w ścianach) obok - inne maszyny kołują, odtworzony jest gigantyczny parking i terminale lotniska. I, jak w przypadku innych makiet, mnóstwo tutaj wymyślonych przez projektantów scenek rodzajowych.
Dodatkową atrakcją wszystkich makiet są zmieniające się pory dnia - co kilka minut światłą powoli gasną i widzimy te same krajobrazy nocą i za dnia.
Do roku 2020 planowane jest otwarcie czterech nowych plansz, najbardziej zaawansowana jest budowa "Włoch", potem zaczną się prace nad: Francją, Wielką Brytanią i Afryką.
Obecnie makiety zajmują powierzchnię 1 300 metrów kwadratowych (w przyszłości - 2 300), długość torów kolejek wynosi 13 tysięcy metrów (w przyszłości - 20 tys. metrów), po torach jeździ 930 pociągów (w przyszłości - 1 300) z 14 450 wagonami (w przyszłości z 20 tysiącami), zmiany torów umożliwia 3050 zwrotnic (w przyszłości - 4 tysiące), na makietach posadzono 228 tysięcy drzewek (będzie ich 330 tysięcy), w scenkach "uczestniczy" 215 tys. postaci (będzie 300 tys.).
Uzupełnieniem makiet są sklepik z pamiątkami, kantyna i kino.

Zielono i kwiatowo
W centrum Hamburga, tuż obok stacji metra Hamburg Dammtor znajduje się idealna enklawa do wytchnienia po gonitwie po mieście. To Ogród Botaniczny założony prawie dwieście lat temu z inicjatywy profesora Johana Lehmanna, który w roku 1821 zasadził pierwszego platana.
Zespół parkowy Planten un Blomen, park, obejrzeć palmiarnię, ogród botaniczny i największy ogród japoński w Europie. W środku znajduje się jezioro parkowe wraz z fontanną, która w letnie wieczory jest miejscem koncertów wodno-świetlnych.
W skład ogrodu wchodzi również niewielkie rosarium, najchętniej, obok ogrodu japońskiego fotografowana część parku. Wstęp do parku jest bezpłatny.

Hamburski targ rybny
Jeśli jesteśmy w Hamburgu w niedzielne popołudnie, warto zajrzeć na znany w całym mieście targ rybny, znajdujący się w dolnym biegu rzeki Landungsbrucken. To znacznie więcej niż targ – od 5 rano sprzedaje się tu wszystko, począwszy od wędzonych węgorzy i roślin tropikalnych, aż po papużki nierozłączki. Targ przypomina wioskę straganów wzniesionych wokół eleganckiej hali aukcyjnej. Niektórzy sprzedawcy to urodzeni showmani, a ich żarty przyciągają tłumy – jeden z nich Eely Dieter, zrobił karierę w telewizji, zaczynając od „występów" na tym targu.
W budynku hali aukcyjnej w Reeperbahn zabawa trwa w najlepsze. Jej uczestnicy łapią drugi oddech, pijąc piwo przy długich stołach, podczas gdy rockowa kapela wygrywa swoje najlepsze kawałki. Ci, których bardziej niż piwo, interesują ryby, powinni udać się pod arkady po obu stronach budynku. Cały ten kram zwija się już o 9:30, więc spokojnie można potem wrócić do łóżka, zastanawiając się, czy to był tylko sen.
Informacje praktyczne: Czynny każdej niedzieli, od 5:00, wstęp wolny. Najbliższa stacja metra to Landungsbrucken (osiem minut od Hauptbahnhof), potem trzeba podążać za tłumem.

Czar Beatlesów
Do dzisiaj w Indra Club przy ulicy Grosse Freicheit, o godzinie 21.30 koncertują zespoły muzyczne.
Pod koniec legendarnej ulicy Re­eper­bahn, w dzielnicy St Pauli w Hamburgu znajduje się Beatles Platz - okrągły, mający przypominać analogową płytę gramofonową. Na skraju, blisko siebie stoją cztery metalowe zarysy postaci słynnej czwórki z Liverpoolu. Kilka metrów dalej, z opuszczoną gitarą - sylwetka piątego Stuarta Sutcliffe'a, pierwszego basisty grupy, który opuścił ją w roku 1961 (zmarł rok później w wieku 22 lat).
Dwie przecznice dalej, idą ulicą Grosse Freiheit, pod numerem 64, znajduje się pub Ondra Club. To tutaj (jak zresztą informuje tabliczka na frontonie) 17 sierpnia 1960 Beatlesi dali swój pierwszy koncert. W tym klubie, potem w Kaiserkeller i w innych, Beatlesi zaliczyli ponad trzysta występów. John Lennon powiedział o tych czasach: "Uro­dzi­łem się w Li­ver­po­olu, ale do­ra­sta­łem w Ham­bur­gu." Do dzisiaj w Indra Club o godzinie 21.30 koncertują zespoły muzyczne. Pub leży w oddaleniu od najpopularniejszych szlaków "dzielnicy czerwonych latarni", więc widzów jest niewielu, ale każda grupa marzy o powtórzeniu sukcesu Beatlesów.

Artykuł ukazał się w nr 29 Magazynu Turystycznego Wasze Podróże