Wasze Podróże
Ale Meksyk! BA

Ale Meksyk!

  • Napisane przez  Beata Antos
  • Dział: Tawerna
  • Galeria

Maleńki lokalik w suterenie starej, zniszczonej kamienicy na ul. Pięknej w Warszawie zauważyłam chowając się przed deszczem pod rusztowaniem zabezpieczającym ów kamienicę przed ostatecznym zawaleniem.

Zwabiona wystawionym na ulicę drewnianym witaczem weszłam do środka i postanowiłam spędzić tu cenne pół godziny przerwy, jakie udało się wygospodarować dzięki tej ulewie i nieoczekiwanej podwózce.
URBAN BURRITOS. Ten malutki lokal od samego wejścia robi bardzo pozytywne wrażenie. Jest jasny, przytulny, urządzony z pomysłem i konsekwencją. Dzięki sprytnym, a jednocześnie bardzo prostym rozwiązaniom architektonicznym, mimo małej powierzchni lokal nie sprawia wrażenia ciasnego i oferuje swoim gościom sporo miejsc siedzących. To ważne, bo nie każdy lubi jeść idąc ulicą.

W Urban Burritos wszystko dzieje się na oczach gościa. No, prawie wszystko, po placki są pieczone wcześniej, ale też na miejscu. Specjalnością lokalu są Tacos i Burritos podawane w dwóch rozmiarach - średnim za 18 PLN lub dużym za 24 PLN, z wybranym przez gościa rodzajem mięsa (grillowany kurczak, wolno duszona wołowina lub pieczona wieprzowina) albo w wersji vege (z podsmażanymi na oliwie z kuminem grzybami portobello). W każdym placku standardowo lądują: ryż cytrusowy, czarna fasola, mus z grillowanej zielonej papryki, ser cheddar, sałata rzymska, kolendra, śmietana i avocado. Do tego salsa mexicana (łagodna) lub salsa habanero (bardzo ostra), albo mieszana wedle gustu :) Dla tych, co lubią “na bogato” menu przewiduje kilka dodatkowo płatnych składników, takich jak guacamole, salsa miesiąca, albo extra mięso. Warto też się skusić na domowe nachosy.

Zapewniona, że uda mi się skonsumować w ciągu pół godziny zamówiłam średniej wielkości burrito z wołowiną o mocy średnio-pikantnej. Pomimo pory lunchowej w lokalu nie było tłumu. Dwuosobowa obsługa miała do przygotowania cztery zamówienia, w tym jedno moje. Dzięki otwartej kuchni mogłam obserwować z jakim namaszczeniem i dokładnością pracownicy przygotowują dania. Byli tak staranni w swojej pracy, że zaczęłam wątpić czy uda mi się coś zjeść przed spotkaniem. Ale w końcu i ja się doczekałam. Odwijając moje burrito z folii, w której placek, po zawinięciu wszystkich składników, jest podgrzewany na elektrycznym grillu, już się zastanawiałam jak długo będę wygrzebywać z niego kolendrę, której nie lubię, ale okazało się, że zgodnie z moim zamówieniem nie było jej w środku. Plus dla obsługi. No i pierwszy kęs… Burrito było podgrzane na tyle, że placek był ciepły, ser roztopiony, a pomidorowa salsa rześka i chłodna, słowem idealnie. Tak samo było z ostrością potrawy. Ale królową tego dania była wołowina - dobrej jakości, miękka i delikatna. Wszystko razem tworzyło świetną kompozycję smakową. Niczego nie było ani za dużo, ani za mało. I choć w pierwszej chwili moja porcja wydała mi się trochę mała, to ostatecznie okazała się być w sam raz. Już dawno nie jadłam czegoś tak smacznego.

Jak czekałam na swoje danie obserwowałam poczynania obsługi i zauważyłam jak wielką wagę przykładają do detali. Lokal działa w tym miejscu od mniej więcej roku, a im wciąż się chce pisać odręcznie “smacznego” z uśmiechniętą buźką na torebkach do zamówień na wynos. Każde burrito na wynos pakowane jest w firmowe pudełko spójne wizualnie z wystrojem lokalu. Urban Burritos sprawia wrażenie bardzo przemyślanego od początku do końca projektu. Obsługa też jest spójna - cicha i spokojna, nienarzucająca się, ale w każdej chwili gotowa odpowiedzieć na wszystkie pytania :)

Info praktyczne
Poza stacjonarnym punktem na Pięknej 22, który jest otwarty codziennie od 12.00 do 20.30 Urban Burritos w sezonie serwują swoje pyszności z food tracka, którego można było spotkać na otwarciu sezonu “Żarcie na kółkach” na Stadionie PGE Narodowy w Warszawie.
Urban Burritos możecie też zamówić przez Internet